Zamknij komunikat

Nowy Office 2013
Do góry Skomentuj

Testujemy wczesną wersję Windows 10 Cloud

Testujemy wczesną wersję Windows 10 Cloud

Krzysztof Sulikowski
5 lutego 2017
1 567
Odsłony
Krzysztof Sulikowski
5 lutego 2017
1 567
Odsłony

W drugiej połowie stycznia pojawiły się informacje o powłoce Cloud Shell, wówczas traktowanej jako lżejsza wersja Windows 10 dla słabszych urządzeń. Namacalne odniesienia do Windows 10 Cloud pojawiły się kilka dni później w plikach systemowych Windows 10 Insider Preview build 15019. Prócz potwierdzenia istnienia "chmurowej" edycji systemu przez Microsoft nie wniosło to w zasadzie niczego nowego. Wszystko zmieniło się na początku lutego, kiedy to w sieci pojawił się nieoficjalny obraz ISO kompilacji 15025, gdzie oprócz typowych edycji systemu oferowana jest edycja Cloud. Dziś przekonamy się sami, jak prezentuje się pierwsza dostępna wersja Windows 10 Cloud i czy warto ją zainstalować. Ze względu bezpieczeństwa (nie mamy do czynienia z oficjalnie wspieraną kompilacją) test wykonujemy w środowisku maszyny wirtualnej.

Instalacja systemu przypomina każdą inną instalację z typowego obrazu ISO Windows 10, z tą jedynie różnicą, że na liście edycji pojawia się dodatkowa opcja Windows 10 Cloud, którą oczywiście wybieramy.

Po dokonaniu instalacji czas jeszcze na pierwszą konfigurację systemu. Jako że jest to kompilacja 15025, korzystamy z nowego OOBE, gdzie podczas procesu instalacji towarzyszą nam wskazówki głosowe. Pod tym względem Windows 10 Cloud jest spójny z Creators Update.

Po wstępnej konfiguracji, zanim jeszcze zdołaliśmy cokolwiek zrobić, Windows 10 Cloud wita nas takim oto komunikatem:

Oczywiście jest to związane z brakiem wsparcia dla aplikacji Win32 - jak wiadomo, Windows 10 Cloud wspiera jedynie aplikacje UWP (z wyjątkiem tych przekonwertowanych z Win32 za pomocą Projektu Centennial) pochodzące ze Sklepu Windows. Nieco dziwny jest fakt, że system próbuje uruchomić niezgodne aplikacje już na starcie... Tak czy inaczej, przechodzimy dalej. Zmieniamy rozdzielczość na nieco bardziej przystępną i uruchamiamy menu Start. Wszystko wygląda znajomo.

Wchodzimy do Ustawień. W kategorii System > About możemy przeczytać, że korzystamy z Windows 10 Pro Insider Preview w wersji 1607 i kompilacji 15025.1000. Ten sam 'znak wodny' widnieje na pulpicie w prawym dolnym rogu ekranu. Ani słowa wzmianki o wersji Cloud.

Uruchamiamy przeglądarkę Microsoft Edge. Zgodnie z tym, co twierdzą pierwsi testerzy, istnieje wsparcie dla rozszerzeń. Po kliknięciu trzykropka (More) i Rozszerzeń (Extensions) ukaże się skrót, prowadzący do kategorii Rozszerzenia w Sklepie Windows - tak samo jak w 'pełnym' Windows 10 Insider Preview.

Gdyby nie kilka ograniczeń, można by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z pełnoprawnym Windows 10. Różnice stają się widoczne, gdy próbujemy uruchomić oprogramowanie określonego typu. Mowa nie tylko o standardowych aplikacjach (plikach wykonywalnych) o rozszerzeniu .exe, ale i funkcjach wbudowanych w system, takich jak Windows PowerShell. Choć po kliknięciu ikony Start w wysuwanym menu znajdziemy opcję Windows PowerShell, programu nie można uruchomić.

Na identyczny komunikat trafimy, gdy spróbujemy uruchomić plik .exe, na przykład instalator znanego programu WinRar. Microsoft tłumaczy to tym, że "Ta wersja Windows została stworzona, by pomagać chronić Ciebie i Twoje urządzenie, uruchamiając jedynie aplikacje ze Sklepu Windows":

Choć mówi się, że Windows 10 Cloud nie uruchamia aplikacji Win32, pewien wyjątek zdaje się stanowić desktopowa aplikacja Paint, jednak mimo wszystko jest to aplikacja wbudowana w system. Klasycznego Painta uruchomimy, ale np. Wiersz polecenia (CMD), który pojawia się w systemowej wyszukiwarce - już nie.

Windows 10 Cloud nie posiada też integracji z OneDrive. Jeśli chcemy skorzystać z chmurowego rozwiązania, możemy pobrać klienta OneDrive ze Sklepu Windows. Przy okazji zwróćmy uwagę na ostatnie nowości w interfejsie systemowym. Windows 10 Cloud także wyświetla postępy pobierania w Centrum akcji:

Teraz pozostaje jeszcze pytanie, czy Windows 10 Cloud zostanie udostępniony w programie Windows Insider jako jedna z wielu edycji Windows 10 Creators Update? Kompilacja 15025, którą pobraliśmy do testów z nieoficjalnego źródła jako obraz ISO, jasno wskazuje, że należy do programu Insider Preview, choć jej wydanie w kręgach Slow lub Fast nie były najprawdopodobniej planowane przez Microsoft. Jest to najwyraźniej wersja przeznaczona dla partnerów sprzętowych lub zaufanych deweloperów, choć brak ku temu jednoznacznych, czytelnych przesłanek. Nie jest też jasne, czy 'chmurowa' kompilacja 15025 będzie się nadawała do dalszych aktualizacji w ramach programu Windows Insider.

Jakie wrażenia pozostają po pierwszym uruchomieniu Windows 10 Cloud? Wszystko jest znajome. Doświadczenie użytkownika, aplikacje i praktycznie wszystkie ustawienia systemowe to tak na prawdę Windows 10, tyle że okrojony o wsparcie dla oprogramowania spoza Sklepu Windows. Z tego właśnie względu jego instalacja jako głównego systemu na naszym komputerze czy tablecie nie ma specjalnego sensu, chyba że ufamy JEDYNIE aplikacjom uniwersalnym pochodzącym ze Sklepu. Sądzimy jednak, że "Chmurowy" Windows 10 może się sprawdzić w specyficznych warunkach - jako komputer w szkole, na stanowisku pracy czy jako terminal publiczny. Tak naprawdę nie wiemy, na ile owo wydanie Windows 10 zdąży się jeszcze zmienić przed udostępnieniem go publicznie (GA). Być może Microsoft szykuje kolejne wyróżniki, będące w stanie zdefiniować Cloud jako coś więcej, niż tylko ogołocony Windows 10.

Zobacz również

Komentarze

Nie napisano jeszcze ani jednego komentarza. Twój może być pierwszy.

Dodaj swój komentarz

Zasady publikacji komentarzyZasady publikacji komentarzy

Redakcja CentrumXP.pl nie odpowiada za treść komentarzy publikowanych na stronach Portalu
i zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi, które:

  • zawierają słowa wulgarne, obraźliwe, prowokujące i inne naruszające dobre obyczaje;
  • są jedynie próbami reklamowania stron internetowych (spamowanie poprzez umieszczanie linków);
  • przyczyniają się do złamania prawa bądź warunków licencyjnych oprogramowania (cracki, seriale, torrenty itp.);
  • zawierają dane osobowe, teleadresowe, adresy mailowe lub numery GG;
  • merytorycznie nie wnoszą nic do dyskusji lub nie mają związku z tematem komentowanego newsa, artykułu bądź pliku.